Opera Nova w Bydgoszczy

Opera Nova w Bydgoszczy Jednym z najbardziej rozpoznawalnych budynków dzisiejszej Bydgoszczy jest usytuowana w centrum nowoczesna bryła Opery Nova, idealnie wpisana w malownicze zakole rzeki Brdy. W skład gmachu wchodzą trzy architektoniczne kręgi, które mieszczą wszystko, czego nowocześnie wyposażony teatr potrzebuje m.in. jedną z największych scen w Polsce i obdarzona równie doskonałą akustyką sale kameralną. Od strony Brdy, w 3. kręgu mieści się Centrum Kongresowe Opery. Budynek jest klimatyzowany, izolowany akustycznie oraz przyjazny dla osób niepełnosprawnych. Opera Nova zaliczana jest do najlepszych polskich teatrów muzycznych oraz szczyci się wielką frekwencją widzów. Corocznie ( od 1994 r.) na przełomie kwietnia i maja w jej gmachu organizowany jest Bydgoski Festiwal Operowy - impreza o międzynarodowej renomie.

Grafika strony

graf news

Ścieżka nawigacyjna

Podziel się

Treść strony

Sezon artystyczny 2013/2014

NAPÓJ MIŁOSNY

NAPÓJ MIŁOSNY

Gaetano Donizetti

"NAPÓJ MIŁOSNY"  ( "L'elisir d'amore")

-opera komiczna w dwu aktach

Realizatorzy
reżyseria i inscenizacja Krzysztof Nazar
Kierownictwo muzyczne Iwona Sowińska
Scenografia Stephan Dietrich
Współpraca muzyczna Wołosiuk Jerzy
Przygotowanie chóru Wierzchoń Henryk
konsultacja choreograficzna Zofia Rudnicka
autor plakatu Wojciech Siudmak
Wykonawcy

Soliści, Chór i Orkiestra Opery Nova

Premiera: 18.04.2009 r.

Czas trwania: 2h20', jedna przerwa.

Tytuł wystawiony po raz pierwszy w historii bydgoskiej sceny operowej .

Mówił reżyser, Krzysztof Nazar : " (...) opera opowiada o odwiecznym problemie wynikającym z odmienności między kobietą i mężczyzną, o różniących się charakterach  i sposobach widzenia świata, także o stosunkach między ludźmi , o wierności wobec swoich przekonań, zmienności natury, dojrzewaniu uczuć. Tyle, że jest to opowiedziane  nie w wymiarze Dostojewskiego, ale dużo bardziej pogodnie i  z pozycji wyrozumiałości dla ułomności śmiesznostek drugiego człowieka.  Może  stąd też wynika trudność, jak tę opowieść zawartą w libretcie potraktować. Czy jako farsę, ale nie jest zjadliwa i przecież farsą tak naprawdę nie jest, czy jako opowiedzianą z lekkością historię o naszych niedoskonałościach , które towarzyszą całemu życiu (...)- Myślę, że dużą scenę – nawet przy kameralnym dziele - zawsze można zapełnić atrakcyjnością bycia scenicznego bohaterów. Poza tym obok postaci wiodących równie istotną funkcję pełnić może  w tej operze chór, który jest świadkiem scenicznych wydarzeń. A że w Operze Nova w Bydgoszczy chór jest 60-sobowy to siłą rzeczy musi być tak uruchomiony, by wyraziście i znacząco uczestniczyć i towarzyszyć perypetiom głównych bohaterów dramatu.  W operze i w balecie już nie tylko perfekcja techniczna wykonawców jest najistotniejsza, liczy się także jak została ona „spożytkowana” przez inscenizację. Dlatego staram się korzystając  z zasad scenicznej sztuki powiedzieć coś więcej o bohaterach, a nie tylko skupiać się na pokazaniu ich umiejętności czysto wokalnych. Dążę do tego, by każda postać żyła swoim życiem, posiadała swój charakter i uwiarygodniała swą niezbędność na scenie. Tak powstaje wymyślony świat rządzący się własną, stworzoną na jego potrzeby ekspresją."

Przedstawienie-laureat Narody im.Jana Kiepury dla "najlepszego spektaklu muzycznego 2009 roku"

 

 

Galeria
  • miniatura
  • miniatura
  • miniatura
  • miniatura
  • miniatura
Opinie prasy
  • Data: 2009-09-30

     

    Najbardziej uderzająca jest jedność akcji scenicznej i muzyki. Dotyczy to w szczególności chóru, którego ruch nie ustaje ani na chwilę. Jego rola nie ogranicza się do ilustrowania treści libretta - będzie ją ponadto interpretował i dopowiadał, najczęściej z lekką ironią i puszczeniem oka w stronę widowni. A wszystko to w idealnej synchronizacji z muzyką: każda "etiudka" aktorska ostatniego chórzysty kończy się wraz z ostatnim taktem ensemblu. Synchronizacja ta nieodparcie przywołuje skojarzenia z filmem muzycznym lub musicalem.

    (..) Monika Partyk: Śmiech komiwojażera.

    Ruch Muzyczny nr 15/2009

    Ruch Muzyczny nr 15/2009
  • Data: 2009-04-20

     

    W Operze Nova w Bydgoszczy siedzimy niemal jak w kinie, oglądając współczesną historię rozgrywającą się pod niebem Toskanii. Scenograf Stephan Dietrich w prosty sposób zaaranżował sceniczną przestrzeń: drewniane ściany, kilka skrzynek, hamak, drzewo i błękit w tle, ale wręcz czujemy słoneczny żar i zapach świeżo zrywanych owoców.

    „Napój miłosny” jest zbiorem rozbudowanych numerów wokalnych, a reżyser Krzysztof Nazar sprawił, że akcja nie zwalnia nawet na moment. Świetnie wykorzystany został statyczny zazwyczaj chór. Wiarygodności intrydze dodają autentycznie młodzi wykonawcy, zwłaszcza Łukasz Goliński (sierżant Belcore) i Bartłomiej Tomaka (doktor Dulcamara). Dobrze śpiewają i są zabawni, jednak bez groteskowej szarży. Wnoszą dawkę ciepłego humoru, zgodnie z konwencją dzisiejszej komedii romantycznej. A jednak „Napój miłosny” to nie film, lecz arcydzieło epoki belcanta. Pozornie gładkich melodii Donizettiego nie można traktować jak filmowej ścieżki dźwiękowej. Ogromną różnorodność delikatnych uczuć trzeba tylko umieć dostrzec.

    Jacek Marczyński"Rzeczpospolita", 20 IV 2009

  • Data: 2012-04-30

    Nie ma nic nudniejszego niż statyczni artyści śpiewający partie. To zdaje się o operze myśli młodzież. Jej też mówię - idźcie na "Napój miłosny". Piękna jak Rita Hayworth Viktoria Vatutina (lekki, koloraturowy sopran), Nemorino - Pavlo Tolstoy, tenor, który z piątego rzędu sektora A przypomina Jamesa Deana. A jak śpiewa... Parę kochanków uzupełnia arcygenialny oszust Dulcamara, Bartłomiej Tomaka (takim typkom zawsze się wierzy), basujący, demoniczny szarlatan, któremu towarzyszy smakowita pielęgniarka i asystent, chyba najwyższy człowiek w operze. Grupa jeździ po scenie samochodem. Do kompletu pochwał dodaję dowódcę wojsk - Belcore, czyli Łukasza Golińskiego.

    Kostiumy z lat 50., pomysły komediowe, musicalowe, filmowe. Muzyka? Przecież to bel canto, więc jest wspaniała, zwłaszcza, że dyryguje wrażliwa Iwona Sowińska. Mojego zachwytu nie jest nawet w stanie zatrzeć wrażenie, że momentami artyści nie nadążali za orkiestrą. O czym jest "Napój miłosny"? Przekonajcie się Państwo osobiście.»

    "Opera, która dech zapiera" Katarzyna Bogucka Express Bydgoski nr 92/20.04.
  • Data: 2012-05-02

    Libretto "Napoju miłosnego" jest samo w sobie lekkie i żartobliwe, ale poznając je, trudno nie pokusić się o refleksję nad słabościami ludzi, czy regułami damsko-męskich gier. Tym trudniej gdy ogląda się bydgoską inscenizację, wyreżyserowaną przez Krzysztofa Nazara i wykonaną przez bydgoskich muzyków. Tutaj ta poważniejsza warstwa libretta została wysunięta na pierwszy plan. Akcję przeniesiono w I połowę XX w., by uniwersalny przekaz dzieła był dla nas czytelniejszy.

    Na szczególną uwagę zasługuje partia Pavla Tolstoja, którego Nemorino budzi sympatię i współczucie. Słynna aria "Una furtiva lagrima" z II aktu w wykonaniu Ukraińca wywołała burzę oklasków (dobry tenor to naprawdę rzadkość!). Podobnie znakomitą kreację, wręcz brawurowo zagraną (słusznie nagrodzoną gromkimi brawami) i chyba jedyną naprawdę komiczną, stworzył bas Bartłomiej Tomaka jako Dulcamara. Nie tak przekonująco wypadła sopranistka Victoria Vatutina jako Adina, choć przyznać należy, że jej partia wokalna była dosyć wymagająca technicznie. Dobrze aktorsko wypadł też baryton Łukasz Goliński w roli Belcore'a (choć zdarzały mu się drobne nieczystości; możliwe, że podświadomie wyczekiwałem wpadki jego niesympatycznej postaci ) oraz Magdalena Polkowska jako rezolutna wiejska praczka Gianetta.

    Nie sposób nie wspomnieć też o chórze, przygotowanym przez Henryka Wierzchonia, który nie tylko śpiewał, ale też z powodzeniem włączył się w aktorską grę i znakomicie dopełniał przygotowaną przez Stephena Dietricha minimalistyczną, ale bardzo plastyczną, złożoną z drewnianych skrzyń scenografię, nadając scenom dynamikę i rytm. To jego członkowie zapewniali ich komizm, widać, że świetnie bawili się na scenie. Nad muzyczną stroną całości czuwała dyrygentka Iwona Sowińska.

    "Napój miłosny" to bardzo dobrze zrealizowane, porywające, mądre i nade wszystko sympatyczne przedstawienie. Publiczności podobało się bardzo, o czym świadczyły częste oklaski po ariach i duetach w trakcie przedstawienia oraz trwająca dobrych kilka minut owacja na stojąco po opuszczeniu kurtyny.»

    "Porywająca inauguracja Bydgoskiego Festiwalu Operowego" Piotr Kikta Gazeta Wyborcza Bydgoszcz nr 92
informację wprowadzono: czwartek 2011-10-06 19:46
ostatnia aktualizacja: piątek 2013-12-13 13:10
Dostępne podstrony:
Kalendarium - archiwum Kalendarium

Dodatkowe menu strony

Miesięczny kalendarz

Audio Promo

[obiekt flash]

Inne linki

Informacje o serwisie

© Opera Nova w Bydgoszczy, 2011-2013