OPERA NOVA w Bydgoszczy

Spektakle
Cyganeria
Opera
Cyganeria
Opera w 4 aktach
Kompozytor: Giacomo PUCCINI
Autor libretta: Giuseppe Giacosa i Luigi Illica na podstawie powieści Henri Murgera " La Vie de bohème"
Data premiery: 2011-04-30
Czas trwania: 2h10', jedna przerwa.
Wykonawcy: Soliści, Chór, Orkiestra Opery Nova w Bydgoszczy,Orkiestra Wojskowa w Toruniu ,Chór Dziecięcy z Pracowni Wokalnej Pałacu Młodzieży, statyści.
 
Realizatorzy:
Inscenizacja i reżyseria: Maciej Prus
Kierownictwo muzyczne: Andrzej Knap
Scenografia: Paweł Wodziński
Kostiumy: Jagna Janicka
Współpraca muzyczna: Jerzy Wołosiuk
Przygotowanie chóru: Henryk Wierzchoń

autor plakatu: Michał Batory
Obsada:
Opis:
"Cyganeria” po 33 latach nieobecności na bydgoskiej scenie, dołączyła do innych wielkich dzieł Pucciniego, które znajdują się w repertuarze Opery Nova : „Toski” i „Madamy Butterfly”.

Od ponad 100 lat „Cyganerii”, wystawianej na scenach całego świata, towarzyszą żywe emocje słuchaczy . Utożsamiają oni swe doświadczenia życiowe z nadziejami, uczuciami, entuzjazmem i dramatami młodych bohaterów werystycznej opery Pucciniego. Zawsze młodzi : Rudolf i Mimi pozostają jedną z najbardziej rozpoznawalnych par operowych bohaterów.

Liryzm i dramat historii rozgrywającej się pod dachem paryskiej mansardy oraz codzienne obrazy z życia grupy przyjaciół, szukających swego miejsca w świecie sztuki, unieśmiertelnione w muzyce Pucciniego, bliskie są wrażliwości widzów każdego pokolenia.

Streszczenie libretta:

AKT I

W ubogiej paryskiej mansardzie mieszkają po­eta Rudolf, malarz Marcel, muzyk Schaunard i filo­zof Colline. Nie mają ani pie­niędzy, ani opału. Jest tak zimno, że Marcel nie może utrzymać pędzla w dłoni. Do rozniecenia ognia Rudolf ofiarowuje rękopis swojego dramatu. Colline przychodzi do domu. Chciał na mieście za­stawić kilka swoich książek, ale lombard był już zamknięty. Wtem pojawia się Schaunard z pie­niędzmi, opałem, jedzeniem i winem -zapłatą otrzymaną od angielskiego lorda. Postanawiają spędzić Boże Narodzenie w swojej ulubionej ka­wiarni Momus. Właściciel domu puka do drzwi i żąda zaległego czynszu. Z trudem udaje się im go wreszcie pozbyć. Przyjaciele wyruszają do kawiar­ni, jedynie Rudolf pozostaje jeszcze przez kilka minut. Rozlega się nieśmiałe pukanie do drzwi. To są­siadka Mimi przyszła prosić o ogień, bo chce zapalić świecę. Atak kaszlu zmusza ją do dłuższego zatrzymania się. Ponieważ zapomniała klucza do pokoju, po­wraca jeszcze raz. Przeciąg gasi obie świece. Kie­dy szukają klucza w ciemności, Rudolf natrafia w ciemności na delikatną rękę dziewczyny. Rodzi się między nimi zaufanie i sympatia.

AKT II

W Dzielnicy Łacińskiej panuje radosny ruch przed­świąteczny. Rudolf kupuje Mimi różową chustkę. Przedstawia ją przyjaciołom i dochodzi do rozmowy o miłości. Nagle pojawia się elegancka, wyzywająca damaw towarzystwie zamożnego mężczyzny. To Musetta, była kochanka Marcela. Znudziła się już starszym panem Alcindoro i stara się ponownie przycią­gnąć uwagę Marcela. Zlecając Alcindoro, by kupił jej nowe buty, Musetta pozbywa się swojego towarzy­sza. Dawna para kochanków znowu się odnajduje. Mimi i Rudolf również cieszą się swym uczuciem. Przyjaciele biesiadują radośnie.

AKT III

Mimi odwiedza Marcela i opowiada mu zrozpaczona, że Rudolf opuścił ją z zazdrości. Kiedy pojawia się Rudolf, Mimi ukrywa się za drzewem i dowiaduje się praw­dziwego powodu postępowania Rudolfa. Troska o zdrowie chorej na gruźlicę Mimi skłoniła go do opuszczenia jej. W jego mansardzie na pod­daszu stan jej zdrowia pogarszał się coraz bar­dziej. Mimi pada Rudolfowi w ramiona. Potem rozstają się. Między Marcelem i Musettą do­chodzi do sceny zazdrości i oboje również się roz­stają.

AKT IV

Rudolf i Marcel znowu zamieszkują w swojej mansardzie. Próbują na próżno zapomnieć o kochankach. Colline i Schaunard przynoszą chleb i śledzie. Przyjaciele rozkoszują się obfitym je­dzeniem i tańczą z radości. Schaunard i Colline pojedynkują się szuflą do węgla i pogrzebaczem. Nagle pojawia się Musetta ze śmiertelnie chorą Mimi, która chce jeszcze raz zobaczyć swojego kochanka. Chorą kładą do łóżka. Musetta wy­chodzi, aby kupić wymarzoną przez Mimi mufkę, a Marcel chce wezwać lekarza. Colline postanawia zanieść swój płaszcz do lombardu. Rudolf i Mi­mi zostają sami i wspominają swój pierwszy wie­czór. Reszta osób powraca. Mimi cieszy się z mufki, którą uważa za prezent od Rudolfa i zasypia. Mu­setta przygotowuje lekarstwo, które przyniósł Marcel. Na próżno ; Mimi umarła …

http://www.e-teatr.pl/en/artykuly/116244.html
http://www.e-teatr.pl/en/artykuly/116260.html
http://www.e-teatr.pl/en/artykuly/116246.html

Recenzje:
31 maja 2011
Bydgoski Festiwal Operowy w imponującej rozmiarami Operze Nova odbywał się w tym roku (30 kwietnia-18 maja) już po raz osiemnasty. Powołał go do życia - młody wówczas - dyrektor bydgoskiej sceny Maciej Figas, bo chciał w ten sposób zdopingować władze miasta i województwa do przyspieszenia budowy tego gmachu, która ciągnęła się lat niemal dwadzieścia. Na pierwszym Festiwalu, zresztą bardzo udanym, widzowie zasiadali na widowni w stanie jeszcze surowym, z pyłem cementowym w powietrzu. Z czasem impreza rozwinęła się i wrosła w pejzaż nie tylko miejscowego życia muzycznego, owocując wieloma frapującymi wydarzeniami artystycznymi. Do dziś mam w pamięci świetne przedstawienie Strasznego dworu, które inaugurowało pierwszy Festiwal, potem oglądaliśmy przygotowane siłami Opery Nova imponujące inscenizacje "Don Giovanniego" Mozarta i "Turandot" Pucciniego, a także przywiezionego przez zespół z Kijowa "Borysa Godunowa" Musorgskiego oraz - nigdy przedtem w Polsce nie przedstawianą - "Alcinę" Handla w wykonaniu Opery z Rygi; od początku formuła imprezy opierała się na występach teatrów z Polski i zagranicy, przede wszystkim z tytułami dotychczas w Bydgoszczy nie granymi.

W tym roku Festiwal, który - jak żartobliwie ujął to Maciej Figas - osiągnął pełnoletniość, otworzyła premiera "Cyganerii", przygotowana przez zespół Opery Nova. Było to nie lada zadanie (nie wszyscy zapewne zdają sobie sprawę, jak trudne) i realizatorom nie w pełni udało się mu sprostać. Po pierwsze, opera Pucciniego to - z wyjątkiem aktu drugiego, który rozgrywa się na gwarnym placu w Paryżu - dzieło o charakterze kameralnym, zatem trzeba nie lada maestrii, by finezyjne epizody zain-scenizować na ogromnej scenie. Po drugie - reżyser Maciej Prus jakby zapomniał, że "Cyganeria" to jedno ze sztandarowych dzieł weryzmu; kolejne jego obrazy powinny pokazywać realia miejsc i wydarzeń, o których mowa w libretcie albo przynajmniej przywoływać ich nastrój. Tymczasem w inscenizacji Prusa nic zgoła nie przywodzi na myśl Paryża z połowy XIX stulecia: mansarda biedujących artystów jest przestronna i sterylnie czysta niczym poczekalnia w szpitalu lub w jakimś urzędzie; dalsze obrazy, ze scenografią złożoną przede wszystkim z wielopiętrowych rusztowań, kojarzyć się mogą co najwyżej z futurystycznym w formie Centre Pompidou w Paryżu. W takiej dekoracji rodzajowe scenki aktu drugiego niejako zawisają w próżni, a pewne epizody są zgoła nieprzekonujące - sprzedawca zabawek Parpignol umieszczony jest tak daleko, że gromada dzieci nie może zachwycać się jego towarem.

Pełną satysfakcję natomiast sprawić mogli widzom premiery wykonawcy głównych partii solowych. Debiutująca w dużej roli Magdalena Polkowska, obdarzona ślicznym sopranem, ma wszelkie dane, by stać się znakomitą Mimi (recytatyw kończący jej arię w akcie pierwszym dowiódł, że powinna jeszcze popracować na dykcją). W partii Musetty ładnie spisała się Ewelina Szybilska; Tadeusz Szlenkier, któremu po Ryszardzie w "Balu maskowym" Verdiego i Enzu w "Giocondzie" Ponchiellego powierzono nie mniej odpowiedzialną partię poety Rudolfa, także z tej próby wyszedł zwycięsko, tworząc bardzo sympatyczną postać sceniczną. Wprawdzie jego głos wydawał się chwilami nieco zmęczony (po trzech forsownych próbach dzień po dniu - jak wyznał), wolno jednak wierzyć, że w kolejnych spektaklach drobna niedyspozycja minęła. W roli Marcela dobrze śpiewał baryton Łukasz Goliński, ładnie brzmiał chór, a orkiestra pod batutą Andrzeja Knapa spisywała się na ogół dzielnie - tyle że nazbyt często dyrygent pozwalał jej zagłuszać śpiewaków na scenie.

Obok "Cyganerii" w programie Festiwalu znalazło się przedstawienie "Dydony i Eneasza" Purcella i "Zamku Sinobrodego" Bartoka przygotowane przez zespół Teatru Wielkiego w Łodzi, inscenizacja "Marii Stuardy" Donizettiego z Teatru Wielkiego w Poznaniu oraz musical "Spamalot czyli Monty Python i Święty Graal" z Teatru Muzycznego w Gdyni, a nadto balety: "Tryptyk Ekmana" w wykonaniu sławnego szwedzkiego Cullbergballet oraz "Aria, Compagnon Errant i Dionysos" przedstawione przez nie mniej znany zespół, Bejart Ballet z Lozanny.

Największą atrakcją Festiwalu było jednak wykonanie bodaj nigdy u nas nie granej opery "Orlando" Handla, którą przywiózł specjalizujący się w muzyce dawnej zespół Combattimento Consort z Amsterdamu (uraczył też słuchaczy koncertem Die Kunst der Fugę Bacha). Dopełnieniem głównego programu były pokazy filmowe rzadko grywanych oper: "Trojan" Berlioza, "Franceski da Rimini" Zandonaia i "Roberta Devereux" Donizettiego.
"Młoda Cyganeria" Józef Kański Ruch Muzyczny nr 11/29.05.
2 maja 2011
(...) Kłaniam się zatem ślicznej sopranistce Magdalenie Polkowskiej - hafciarce Mimi, Tadeuszowi Szlenkierowi (tenor taki, że serce rośnie, a i urody mu nie brakuje!) - rozdartemu w iście antycznym stylu Rudolfowi, Łukaszowi Golińskiemu i Ewelinie Szybilskiej - Marcello i Musettcie (stworzyli rozflirtowaną parę, kontrę dla lirycznych Mimi i Rudolfa).

Soliści połączeni zostali w zgrany zespół. Nieco za mało było Musetty. A przecież tak ostra babka powinna swoim głosem narobić więcej zamieszania. Najważniejsze jednak, że bydgoska cyganeria jest prawdziwa, nie farbowana na współczesną modłę.

Pochwalę chór - bardzo elegancko odziany - który w zbiorowej scenie uciech na ulicy Dzielnicy Łacińskiej i w kawiarni przeniósł widzów w gwar paryskiego nocnego życia. A orkiestra razem z dyrygentem Andrzejem Knapem płynęła zmysłowo w melodyjną włoską kantylenę (charakterystyczny motyw „Cyganerii”, motyw Mimi, motyw Musetty).

Scenografia - Paweł Wodziński. Prosta, bez zbędnej nonszalancji. Poddasze jest rzeczywiście poddaszem - pracownią młodych artystów (jak ze starego obrazu), a ulica, kawiarnia zajmują scenę od góry do dołu. Są rysowane śpiewem i gestem, a nie starodawnymi konstrukcjami. Biedni czy bogaci, idźcie na bydgoską „Cyganerię”. Z tej opery wyjdziecie, jeśli nie na śmierć zakochani, to na pewno poważnie zauroczeni. Tak działa magia muzyki Pucciniego.
Katarzyna Bogucka, Express Bydgoski, 2 V 2011
Cyganeria
Galeria:
Video:


Do góry


Stopka

Opera Nova jest finansowana ze środków Samorządu Województwa Kujawsko-Pomorskiego i Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego
Program "Modernizacja Opery Nova w Bydgoszczy"
Flagi unijne
Zamknij