KRÓL ROGER

KRÓL ROGER

KRÓL ROGER

KRÓL ROGER

KRÓL ROGER

KRÓL ROGER

KRÓL ROGER

KRÓL ROGER

KRÓL ROGER

KRÓL ROGER

KRÓL ROGER

KRÓL ROGER

Autor plakatu: Jacek Staniszewski

Król Roger:
opera w trzech aktach
Kompozytor:
Karol Szymanowski
Autorzy libretta:
Karol Szymanowski, Jarosław Iwaszkiewicz
Prapremiera:
19 czerwca 1926, Teatr Wielki - Opera Narodowa, Warszawa
Data premiery:
8 listopada 2025, Opera Nova w Bydgoszczy
Czas trwania:
ok. 1 godz. 50 min., w tym 1 przerwa (cz. 1 ok. 30 minut, cz. 2 ok. 1 godz.)
Spektakl:
rekomendowany dla Widzów od 16. roku życia
Licencja:
wykonania odbywają się za zgodą wydawnictwa Universal Edition A.G.
Licencja na korzystanie z choreografii:
została udzielona przez Stowarzyszenie Autorów ZAiKS

Realizatorzy

Reżyseria i choreografia:
Robert Bondara
Kierownictwo muzyczne:
Sasha Yankevych
Scenografia:
Diana Marszałek
Kostiumy:
Martyna Kander
Reżyseria świateł:
Maciej lgielski
Przygotowanie chóru:
Przygotowanie chóru dziecięcego:
Agnieszka Sowa
Projekcje multimedialne:
Jagoda Chalcińska
Asystent reżysera:
Asystenci dyrygenta:
Marcin Kuczer Jagoda Brajewska.

Obsada

Roksana, żona Rogera (sopran):
Edrisi, arabski mędrzec (tenor):
Michał Jopek, Michał Ryguła Krzysztof Zimny.
Kapłani, mnisi, mniszki, obywatele, straże, uczniowie Pasterza:

opis

Zbliżające się stulecie prapremiery „Króla Rogera” skłania do upamiętnienia rocznicy obecności tej  współczesnej opery na scenach całego świata. Muzyka Karola Szymanowskiego łączy w sobie cechy opery, dramatu muzycznego i misterium (oratorium). Dzieło Szymanowskiego podbiło najsłynniejsze sceny i pozostaje najbardziej znanym polskim utworem operowym. Wyzwanie zmierzenia się z materią muzyczną oraz tematyką przedstawioną w libretcie Jarosława Iwaszkiewicza skłaniają twórców światowego formatu do realizacji dzieła. W historii bydgoskiej Opery „Król Roger” wystawiony zostanie po raz pierwszy, w reżyserii i choreografii Roberta Bondary.

Na zdjęciu Łukasz Goliński jako Król Roger, Janusz Żak w roli Archiereios i Pavlo Tolstoy jak Pasterz Fot. Miłosz Budzyński, Opera Nova

 

W listopadzie na scenie Opery Nova jedno z najważniejszych dzieł Karola Szymanowskiego - „Król Roger”. To opera, która od lat fascynuje reżyserów i widzów na całym świecie swoją niezwykłą muzyką i wieloznacznym przesłaniem.

Bydgoska inscenizacja w reżyserii i choreografii Roberta Bondary pokazuje dramat władcy, który – mając wszystko – staje wobec najtrudniejszego pytania: Kim naprawdę jestem i dokąd zmierzam?

Michał Ryguła jako Edrisi - towarzysz Króla Rogera, w którego wciela się Łukasz Goliński Fot. Miłosz Budzyński, Opera Nova


Historia tytułowego króla Rogera to nie tylko opowieść o władzy i religii, ale przede wszystkim o człowieku uwięzionym w ramach narzuconych przez świat różnych zależności oraz o sile, która te ramy burzy. W życie bohatera wkracza Pasterz – wielowymiarowa postać, która nie tylko wstrząśnie królestwem, lecz stanie się też zwierciadłem wewnętrznych pragnień i lęków Rogera.

Leszek Skrla jako Król Roger, w roli Roksany - Yuliia Zasimova Fot. Miłosz Budzyński, Opera Nova

Sceniczna wizja Roberta Bondary połączy monumentalność z intymnością, tworząc spektakl, który rozgrywa się jednocześnie na płaszczyźnie przemian społeczno-politycznych, jak i we wnętrzu człowieka. To podróż przez porządek i chaos, rozpad i odrodzenie – aż po pytanie, czy prawdziwa wolność jest możliwa.

I chociaż akcja „Króla Rogera” rozgrywa się gdzieś na szczytach władzy, to jak podkreśla Robert Bondara –  każdy z nas w postaci tytułowego bohatera może odnaleźć własne pragnienia i niepokoje.

„Król Roger” – opera, która porusza, wstrząsa i zostaje w pamięci. Historia o władzy, wiarze i pragnieniu wolności w Operze Nova

Leszek Skrla - Król Roger, Jacek Greszta - Archiereios i Szymon Rona - Pasterz Fot. Miłosz Budzyński, Opera Nova

Galeria zdjęć

Najbliższe spektakle

Data: 27-03-2026 (Piątek),Godzina: 19:00

Sprzedaż biletów od: 20-10-2025 08:30
Król Roger:
Roksana, żona Rogera:
Edrisi, arabski mędrzec:
Michał Ryguła
Pasterz:
Archiereios:
Dyakonissa:
Dyrygent:
Sasha Yankevych

Data: 28-03-2026 (Sobota),Godzina: 19:00

Sprzedaż biletów od: 20-10-2025 08:30
Król Roger:
Roksana, żona Rogera:
Edrisi, arabski mędrzec:
Michał Ryguła
Archiereios:
Dyakonissa:
Dyrygent:
Sasha Yankevych

Data: 29-03-2026 (Niedziela),Godzina: 18:00

Sprzedaż biletów od: 20-10-2025 08:30
Król Roger:
Roksana, żona Rogera:
Edrisi, arabski mędrzec:
Pasterz:
Archiereios:
Dyakonissa:
Dyrygent:
Sasha Yankevych

Recenzje

Opera Nova znów zaskakuje publiczność. Tym razem wystawia trudną operę Karola Szymanowskiego „Król Roger”, która jest dramatem psychologicznym w czystej postaci. Wykracza jednak poza próbę zmierzania się homoseksualnego twórcy z okowami rzeczywistości początków XX wieku.

Dyrektor Opery Nova Maciej Figas do realizacji "Króla Rogera" zaprosił wybitnego choreografa Roberta Bondarę. To właśnie jego wizję dzieła Karola Szymanowskiego możemy zobaczyć w Bydgoszczy. Nie jest to rozrywka, ale sztuka, która zostawia nas z wieloma pytaniami zadawanymi sobie samemu w milczeniu. Takie milczenia zapadło po ostatniej scenie, gdy król Roger (Łukasz Goliński) zmierza w stronę słonecznego światła, niczym ćma zwabiona blaskiem świecy i nagle wszystko gaśnie. Otacza nas ciemność. I głucha cisza.
Dopiero po niej odezwały się oklaski wzbierające z każdą sekundą na sile niby niespodziewana ulewa, która zaczyna się od drobnych kropel deszczu, aby zakończyć burzą. Burza owacji na stojąco dla realizatorów opery nadeszła. 
(...)

Robert Bondara przejmuje podwójną rolę – reżysera i choreografa – i to wyznacza język inscenizacji.  Akcja opery toczy się na Sycylii, ale my dostajemy dzieło, które zakorzenić można wszędzie. W każdym z nas. Do tego równie ważna, co warstwa muzyczna jest u Bondary ruch i gra światłem. Ten ruch nie ustaje od początku do końca. Wykorzystywana została obrotowa scena, która stanowi dodatkowe wyzwanie dla wykonawców, ale jest oryginalnym sposobem zdynamizowania scen. Potęgują je wspaniale przygotowany zespół baletowy. Widać tutaj  rękę Bondary-choreografa, który naznaczył spektakl swoja twórczą wizją.

Scenografia Diany Marszałek jest ascetyczna, ale jednocześnie gęsta od znaczeń. Uderza pierwsze wrażenie: przestrzeń jest surowa i minimalistyczna. Czerń, grafit, akcenty stali i kamienia. Na tym tle światło zyskuje rangę pełnoprawnej postaci. W akcie I – kościelnym, „bizantyjskim" – dominuje chłód i geometria metalowych konstrukcji symbolizujących trwałość i nienaruszalność tej rzeczywistości. punktowe reflektory rysują ostre kontury. Chór staje się murem wspólnoty, która reaguje na niepokojące wieści o Pasterzu. Robert Bondara dba o puls – zbiorowość oddycha frazą orkiestry. Gdy wkracza Pasterz, światło po raz pierwszy szarość pęka, jakby z mroku wylała się biel. To nie dekoracyjny efekt - na scenę wchodzi siła, która rozsadza zastany porządek.

(...)
Wspomniana gra świateł, ale i cieni, którą wyreżyserował Maciej Igielski, nie przestaje hipnotyzować przez cały spektakl. Tu nie ma przypadków. Każdy blask lub ciemność ma swoje znaczenie. W całej operze widać zmaganie się mroku ze światłem. Symboliczne są też kostiumy, które przygotowała Martyna Kander. Czerń Króla Rogera (ze złotymi rękawiczkami władzy), biel Pasterza, złoto arcykapłana Archiereoisa czy szarości ludu, które w pewnym momencie zrzucają z siebie jak węże, które pozbywają się starej, zrogowaciałej skróty, która za bardzo uwiera i nie daje już żyć.

Sasza Jankiewicz prowadzi orkiestrę Opery Nova tak, by partytura Szymanowskiego stała się wehikułem napięcia. W pierwszym akcie operuje chłodem, dyscypliną, rytuałem – to brzmienie oparte na ciężarze chórów. W akcie drugim wydobywa orientalne klimaty. W trzecim dźwięki stają się gęste, a jednocześnie rozświetlone. Idealnie budują napięcie przed finałową sceną.

W pierwszym spektaklu premierowym rolę Rogera zagrał Łukasz Goliński. To gwiazda międzynarodowych  scen operowych. Świetnie buduje postać złożoną z kontrastów. Najmocniejsze w jego wykonaniu były momenty, w których pokazuje jak chęć władzy, zderza się z lękiem. W scenach z Pasterzem buduje napięcie, w którym jest jakieś niedopowiedzenie. W finale „Słońce!" Goliński wkracza w jasność, którą ostatecznie zamyka jednaka mrok. 

Wielkie uznanie premierowej publiczności zdobyła Julia Pruszak-Kowalewska jako Roksana. W arii z aktu drugiego jej głos brzmi świetliście i miękko. Gra całą sobą. Jej relacja z Rogerem rzeczywiście wykracza poza relację „żona – mąż" czy „poddany - władca". Pokazuje bardziej niezależne poszukiwanie własnej drogi. 


Pasterza gra Pawlo Tolstoj. I u niego w głosie słychać to „światło”. Tenor przedziera się przez mroczne fragmenty utworu. W pewnych momentach buduje mocną relację z Rogerem, w której czuć wręcz erotyczne napięcie, którym przyciąga do siebie władcę. Ważną rolę odgrywa też powiernik i asystent Rogera - Edrisi, w którego wcielił się Michał Ryguła. W swojej roli podąża za Rogerem i pozostaje mu wierny, choć sam doskonale potrafi pokazać niepewność i zagubienie.

(...)

W „Królu Rogerze” Roberta Bondary mamy do czynienia ze spektaklem, w którym poszczególne elementy składają się na jedną opowieść - od pierwszego, chłodnego błysku do ostatniego, świetlistego wybuchu słonecznego blasku.

Pasterz prowadzi do światła i zmienia nasz świat. „Król Roger” Roberta Bondary w bydgoskiej Operze Nova - Jacek Glugla, bydgoszcz.wyborcza.pl

Poprzedni sezon Robert Bondara otwierał genialną interpretacją „Orfeusza i Eurydyki”. Zabrał nas w swojej wizji mitu nie tylko do piekieł, dokąd zstąpił Orfeusz by przywrócić życie ukochanej Eurydyce, ale przede wszystkim do serca i duszy bohatera; targanych rozpaczą, ale i wyrzutami sumienia, rozdartych między rzeczywistością a projekcją.

 „Król Roger” to zupełnie inny poziom dyskusji o człowieku, jego emocjach i wyborach. Właściwie podpowiedź interpretacji dzieła duetu Szymanowski - Iwaszkiewicz daje już plakat zapowiadający premierę (8 listopada) autorstwa Jacka Staniszewskiego: potężna postać bezgłowego króla kryje w sobie drugą (a może tę samą?) postać. Jak ying i yang.

 I ten motyw przenikania przeciwieństw prowadzi nas przez trzy akty, do których libretto stworzył kuzyn kompozytora, zapatrzony w mistrza Jarosław Iwaszkiewicz; napisał teksty do dwóch, bowiem trzeci nie przypadł Szymanowskiemu do gustu, więc sam chwycił za pióro. W interpretacji bydgoskiego zespołu nie widać tego pęknięcia, narracja zmienia swój rytm, ale w takt opowiadanej historii. Podobnie jak muzyka - w akcie I Sasha Yankevych dyrygujący orkiestrą Opery Nova ustępuje miejsca śpiewakom - świetny głosowo i dramatycznie Łukasz Goliński w roli króla Rogera, początkowo zbyt delikatny, ale tężejący z czasem, Pavlo Tolstoy w roli Pasterza, zachwycający Michał Ryguła w roli Edrisiego i ulegająca nowej wierze Julia Pruszak-Kowalewska jako Roksana. No i chóry - dojrzały pod kierunkiem Kaji Potrzebskiej oraz słowiczo czysty dziecięcy, prowadzony przez Agnieszkę Sowę.
 Wróćmy jednak do muzyki, która od drugiego aktu wybija się na plan pierwszy. Jest gęsta, wręcz natrętna - maestro Yankevych daje naszej orkiestrze duże pole do popisu.

„Król Roger” to opowieść o człowieku, którego władza spętała konwenansami tak bardzo, że nie ma właściwie wyjścia, kiedy pojawia się Pasterz - symbol zmiany, nowego Boga, który porywa za sobą tłumy i żonę władcy. Tymczasem strażnicy starego porządku żądają sądu i wyroku; symbolem uwikłania króla w tym układzie są złote jak płaszcz arcykapłana - w tej roli Janusz Żak czy welon Dyakonissy - Darina Gapicz, rękawiczki Rogera. Król nie może niczym Herod umyć rąk, musi stanąć twarzą w twarz z nowym. Tu też wykorzystano symbole: o ile stary porządek ma barwę szarości z akcentami starego złota, o tyle nowe jest niewinnie białe i czyste.

(...)

W akcie III widzimy już tylko ruiny, z dawnego królestwa zostały zaledwie kamienie. Roger nie ma już siły opierać się, intonuje hymn na cześć wschodzącego słońca i odchodzi w oślepiający blask.
 Uwierzył czy przegrał?
 Finał wbija w fotel, więc pierwsze oklaski były dosyć nieśmiałe, jakbyśmy potrzebowali czasu, by wyjść poza strefę dramatu. Szybko jednak brawa nabrały mocy, a przy stojącej owacji kurtyna szła kilka razy w górę.

Dzięki scenografii Diany Marszałek, światłom Macieja Igielskiego i multimediom Jagody Chalacińskiej kraina „Króla Rogera” długo zostaje w głowie.

Król kontra Pasterz. Pojedynek idei i duszy - recenzja spektaklu „Król Roger” w Operze Nova - Alicja Polewska, „Express Bydgoski”

Robert Bondara, reżyser i wybitny choreograf, nie rezygnując z bizantyjskich odniesień stworzył opowieść o sycylijskim władcy, który mierzy się z kryzysem wewnętrznym jaki dotyka też człowieka XXI wieku.

Tytułową partię wykonuje Łukasz Goliński- solista Opery Nova zapraszany do śpiewania „Króla Rogera” w międzynarodowych inscenizacjach m.in. w Rzymie i Londynie. Postać poszukującego wewnętrznej wolności Króla Rogera stawia przed wykonawcą wysokie wymagania- także aktorskie.

Niepokoje bohaterów żyjących w czasach przełomu znakomicie oddaje muzyka Karola Szymanowskiego. Potężne partie chóralne mieszają się z tak bliskimi kompozytorowi nutami góralskimi.

Kierownictwo muzyczne spektaklu sprawuje zafascynowany muzyką Szymanowskiego ukraiński dyrygent Sasha Yankevych- absolwent bydgoskiej Akademii Muzycznej.

„Król Roger” po raz pierwszy w Operze Nova. Premiera dzieła Szymanowskiego w Bydgoszczy - Urszula Guźlecka, TVP3 Bydgoszcz

(...)
Wokalnie i aktorsko wykreowanie partii Króla Rogera przez charyzmatycznego Łukasza Golińskiego, sięgnęło wyżyn artystycznego kunsztu i zachwyciło swym wykonaniem. Artysta brzmieniem swego wyjątkowego głębokiego barytonu interesująco konstruował stany psychologiczne i emocjonalne Rogera. Uzewnętrznianie przeżywanych emocji przekonywało widzów o głębi doświadczanych stanów duchowych.

Interesującą psychologicznie i wokalnie postać Roksany stworzyła znakomita sopranistka Opery Nova, Julia Pruszak-Kowalewska. Pieśnią Roksany z Aktu II wprost zaczarowała całą sceniczną przestrzeń, oddając w niej szeroką gamę możliwości swego sopranu oraz eksponując artystyczną wrażliwość.
 Przybycie Pasterza do królestwa Rogera burzy jego dotychczasowy porządek, zasiewa nadzieję na uczestnictwo w innym wymiarze życia... Pavlo Tolstoy śpiewając arię „Mój Bóg jest piękny jako ja" ujawnia nie tylko fantastyczne możliwości swego tenoru, ale przede wszystkim kreuje aktorsko postać, której życiowa filozofia sprawi, że zawładnie Roksaną, ludem, a także i samym królem.

Nie byłoby tak wyraziście wykreowanych postaci, gdyby nie obecność Michała Ryguły w partii Edrisiego, Dariny Gapicz jako Dyakonissy czy Janusza Żaka jako Archiereiosa. Tenor, mezzosopran i bas splatały sieć wspaniale zsynchronizowanych brzmiących głosów.

Bondarowska wizja „Króla Rogera” skonstruowana na stworzeniu psychologicznych portretów, przede wszystkim w warstwie głosowej, idealnie wpisywała się w plastyczność przedstawienia. Mistrzyni scenografii, Diana Marszałek zbudowała na scenie stalowo-grafitowy, w odcieniach szarości koloryt, w którym to zamknięte w metalowych klatkach kamienie mają wielkie symboliczne znaczenie. Czy są ludzkimi niespełnionymi marzeniami, pragnieniami? Skamieniałe i formujące się przez całe życie w stosy? Ale ta wszechwładna szarość zawiera przebłyski złota w kostiumach królewskiego dworu czy kościelnego hierarchy. Ich autorka Martyna Kander, znakomicie czuje udział kroju i koloru w stwarzaniu na scenie określonych typów psychologicznych. Ich dookreślenie, usymbolizowanie. Ubranemu w biel Pasterzowi towarzyszy ciepła pastelowa barwa brzoskwini. Ten sam kolor ubiera jego uczniów. Nikt, poza Maciejem Igielskim, nie czuje tak doskonale intencji scenografa, kostiumologa i reżysera, by wykreować, wyreżyserować światłem tak wysublimowane ciekawe wizje sceniczne.

Orkiestra Opery Nova pod batutą Sashy Yankevycha zgrała z taką mocą i wyczuciem, jak nigdy dotąd. Sasha Yankevych wydobył z kompozycji Karola Szymanowskiego wszystkie muzyczne atuty interpretacyjne i wykonawcze, nadając im niepowtarzalne brzmienie. Motywy ekspresyjne, chorałowe, idealne prowadzenie zróżnicowanych rytmów do monumentalnego finału, którym jest rytualny taniec, Orkiestra Opery Nova wygrała na mistrzowskim poziomie! Bardzo przemawia do emocji końcowa scena, w której Król Roger idzie ku Słońcu.

Wymiar brzmieniowy spektaklu konstruuje Chór Opery Nova, od niedawna prowadzony przez Kaję Potrzebską, który nabrał bardzo głębokiego wokalnego oddechu i z przedstawienia na przedstawienie nie przestaje zachwycać swym znakomitym brzmieniem. Możliwościami kreowania warstwy brzmieniowej głosami kobiecymi i męskimi. Tym, razem wystąpił również Chór Dziecięcy przygotowany przez Agnieszkę Sowę, z sympatią przyjęty przez widzów.

Nie byłoby tak fantastycznego kolorytu inscenizacji „Króla Rogera”, gdyby nie Balet Opery Nova, prowadzony przez Małgorzatę Chojnacką, który w choreografii Roberta Bondary, zademonstrował w sposób absolutnie rewelacyjny swoje techniczne oraz interpretacyjne możliwości. Przeniesienie stanów psychologicznych, emocjonalnych przez tancerki i tancerzy na język baletu skonstruowane było na idealnym uchwyceniu sensów intencji reżyserskich Roberta Bondary.

I jeśli wizja inscenizacyjna „Króla Rogera” Roberta Bondary ma pomóc każdemu z nas w poszukiwaniu wolności, to niezwykle głęboki obraz struktury ludzkiej psychiki zawarty w tym muzycznym dziele, pozwala na utożsamienie się z tytułowym Rogerem. A w takim przeświadczeniu wspiera również plakat Jacka Staniszewskiego. Ukryte w naszej podświadomości pragnienia, życiowe dylematy spersonifikowane w ludzkiej sylwetce, mają ciepłą, optymistyczną barwę.

Podróż do wnętrza człowieka - Ilona Słojewska, „Dziennik Teatralny”

Spektakl Króla Rogera, wyreżyserowany w bydgoskiej Opera Nova przez znanego choreografa Roberta Bondarę, jest bardzo zwyczajny, idzie dokładnie za tekstem, bez udziwnień.
 
Oczywiście nie ma w nim jakichś realistycznych dekoracji – główne elementy scenografii to rodzaj przepierzeń-klatek z kamieniami w środku, poruszających się po scenie, często na obrotówce, w II akcie parę prostych szarych tapczanów (jako że znajdujemy się w apartamencie), oraz projekcje dopowiadające, np. III akt rozpoczyna się filmem, w którym Roger przemieszcza się na pustyni, potem widzimy go naprawdę, ale nie ma piasku, tylko kamienie, które zapewne mają coś jeszcze symbolizować – chyba rozpad dotychczasowego życia Rogera. Był oczywiście taniec, bo musiał być (nie tylko dlatego, że reżyser jest też choreografem, po prostu wymaga tego treść), ale nie wychodził na pierwszy plan, co zdumiewało – na plus.
 
Jedno, co się wyróżnia w tej interpretacji, to fakt, że tłum, który na początku śpiewa w kościele o bluźnierstwie i zdradzie, w II akcie oczarowany Pasterzem zdejmuje stalowoszare szaty symbolizujące stary porządek i zostaje w cielistych kostiumach i sukienkach. Mnie się jakoś zawsze wydawało, że ci, którzy podążali za Pasterzem, to nie ci, którzy przeklinają go w I akcie, to inny zbiór ludzi. Ale owszem, mogło i tak być, każdy może w pewnym momencie życia dać się zaczadzić.
 
Muzycznie prowadził spektakl Sasha Yankevych, ukraiński dyrygent, który studiował wcześniej w Bydgoszczy pianistykę, a dyrygentem jest od 2018 r. i to podobno z przypadku: w Operze Królewskiej w Sztokholmie, gdzie pracował jako pianista, poproszono go o zastąpienie na próbach chorego dyrygenta – a traf chciał, że był to właśnie Król Roger. Yankevych grał kiedyś jego fortepianowe utwory, więc niby było mu łatwiej, ale to jednak osobny, wspaniały świat muzyczny.

Także „nasz Ukrainiec” był Pasterzem – to Pavlo Tolstoy, którego znamy także z tej roli od wielu lat (np. z wrocławskiego Rogera Mariusza Trelińskiego). Ma tę rolę znakomicie ośpiewaną i to słychać, choć na oko trochę to zabawne, gdy pokazuje się na scenie po słowach opisu, że „to młodzik”. Młody jest natomiast w tym spektaklu drugi tenor, Edrisi – pochodzący ze Śląska Michał Ryguła, który brzmi bardzo obiecująco. Związani z Operą Novą są Łukasz Goliński, który też już wielokrotnie występował w roli Rogera, i Julia Pruszak-Kowalewska – Roksana; oboje również dobrze sprostali swoim zadaniom.
 
W sumie więc spektakl przyjemny, nie obrazoburczy, ale też niespecjalnie odkrywczy – no i ok, takie też są potrzebne.

Roger „po bożemu” - Co w duszy gra. Blog muzyczny Doroty Szwarcman, „Polityka”

Było fenomenalnie - pięknie muzycznie, ciekawie postaciowo, reżysersko i realizacyjnie bosko. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Ci, którzy nie przepadaj za muzyką Szymanowskiego, znajdą mądrość i wzruszenie w poprowadzeniu akcji. Ci, którzy kochają muzykę Szymanowskiego, zachwycą się świetnymi głosami, na czele z Łukaszem Golińskim oraz dobrze brzmiącymi: orkiestrą i chórem. Jest to dzieło kompletne. 

Magda Jasińska, Polskie Radio PiK, W Operze Nova trwają ostatnie przygotowania do premiery „Króla Rogera”, rozmowa z Robertem Bondarą w audycji Salon klasyczny (od 16 minuty i 45 sek.)

Tak niezwykłego pod każdym względem spektaklu operowego, jakim okazała się sobotnia premiera „Króla Rogera” w bydgoskiej Operze Nova, dawno nie widziałam, nawet na festiwalach. Zaśpiewali, zagrali i zatańczyli w niej artyści najznakomitsi.

Spośród śpiewaków wyjątkowo pięknym, dźwięcznym, jakby z atłasu utkanym i z wielką siłą wijącym się w przestrzeni ogromnej sali Opery Nova, sopranem urzeka publiczność Julia Pruszak- Kowalewska w partii Roksany. Niebywałej wartości przydają też jej postaci rzadko spotykana sceniczna uroda tej niezwykle zdolnej i wielokrotnie nagradzanej śpiewaczki, jej aktorski talent i wdzięczny sposób poruszania się. To jej pójście za tajemniczym Pasterzem zdaje się bardziej poruszać Króla Rogera, niż same idee głoszone przez przybysza. Z jednej strony - porażony ciekawością nowej dla jego społeczności idei i filozoficznej myśli z odległego świata, z drugiej - wiedziony rozpaczą odchodzącej żony, Król Roger gromkim, barytonem Łukasza Golińskiego, zdaje się w piasek kruszyć skały sycylijskiego wybrzeża, co przewidziała w estetycznie wysublimowanej, nowoczesnej i symboliką, w każdym momencie przedstawienia zachwycającej scenografii Diana Marszałek. Tak oryginalnego a zarazem pięknego wizualnie pomysłu na oprawę plastyczną w spektaklu operowym jeszcze nie widziałam. Wysokie, kamieniami wypełnione, z metalowych krat złożone prostopadłościany, przesuwają się na obrotowej scenie w zależności od miejsc, którymi podążają bohaterowie.

Charakterystyczne dla chrześcijaństwa epoki średniowiecza, szarości początkowych scen, choć piękne tak w surowości krajobrazu, jak i wyrafinowanych kostiumów, zwłaszcza Chóru i Baletu, projektu Martyny Kander w miarę propagowania przez Pasterza przesłań swojej religii, zmieniają barwę na ciepły kolor brzoskwini, symbolizując w ten sposób optymistyczną wymowę wydarzeń, bliską klimatowi kultury arabsko- bizantyjskiej. 

Bardzo ciekawie uwiarygodnia takie rozwiązanie przepięknie brzmiący, wyjątkowo mocny tenor Pavlo Tolstoy’a. Za takim głosem trudno nie podążyć.

Znakomita była premierowa obsada bydgoskiego „Króla Rogera”. Z ogromnym zachwytem słuchało się basowego brzmienia głosu Janusza Żaka w krótkiej niestety roli Archiereiosa, a chciałoby się go słuchać i słuchać. Podobnie jak Dariny Gapicz urzekającej swym o rzadkim brzmieniu mezzosopranem w roli Dyakonissy. Więcej przyjemności przysporzył publiczności swoją dłuższą obecnością na scenie ciekawy tenor Michał Ryguła w partii Edrisiego.
 
Najbardziej zachwycającym elementem tego przedstawienia jest jednak współcześnie brzmiąca, doskonale dostrojona do zmieniającego się klimatu libretta muzyka Karola Szymanowskiego, którego bliska współpraca z Jarosławem Iwaszkiewiczem z pewnością przyczyniła się do idealnego zharmonizowania całości dzieła. Maksimum wspaniałych brzmień wydobył z poszczególnych instrumentów i połączył w porywającą doskonale zsynchronizowaną całość Sasha Yankevych. Kaja Potrzebska i Agnieszka Sowa wydobyły z chórów klimaty idealnie dostosowane do wymowy całości dzieła. Można powiedzieć, że ich brzmienie porywa i wzrusza jednocześnie.
 
Ogromną rolę we wzniesieniu tej inscenizacji na iście europejski poziom odegrała przecudnej urody choreografia Roberta Bondary i idealne dostosowanie się do jej wymagań niezwykle uzdolnionego bydgoskiego Baletu.

Szymanowski może być dumny - Anita Nowak, e-teatr.pl

Robert Bondara w swojej bydgoskiej inscenizacji wydobywa z utworu duetu Szymanowski – Iwaszkiewicz dramat egzystencjalny tytułowego władcy. Rogera nurtują pytania, w którym momencie życia się znalazł, czy nie przegapił po drodze czegoś ważnego, dręczy go poczucie dysonansu pomiędzy własnymi poglądami i oczekiwaniami a tym, co i w jaki sposób czyni. W tę próżnię idealnie wpasowuje się alter ego króla – Pasterz. I znowu – można pójść w ubraną w egzotyczny kostium historię o „kryzysie wieku średniego”, którego niejako personifikacją jest pojawienie się Pasterza, a nawet w dramat małżeński, bo Roksana wszak opuszcza Rogera, idąc z innymi za Pasterzem, lecz reżyser szczęśliwie unika tego rodzaju spłycających wymowę dramatu pokus.
 Spektakl zaczyna się i kończy przygotowaną przez Jagodę Chalcińską wielkoformatową projekcją multimedialną, na której widzimy mężczyznę wędrującego pustą, rozległą plażą. Dopiero w finale rozpoznajemy w nim Rogera. Ten zabieg dobrze ilustruje sposób myślenia reżysera, który w „Królu Rogerze” dostrzegł przede wszystkim poezję, symbolizm i mistycyzm, niedoprawione zbędnymi dodatkami obyczajowymi czy psychologicznymi. Czysta forma, chciałoby się rzec za Witkacym.
 Scenografia autorstwa Diany Marszałek jest ascetyczna i wydobywa monumentalizm utworu. Składa się z kratownicowych konstrukcji, częściowo wypełnionych kamieniami. Ma to symbolizować mury pałacu lub świątyni, w zależności od sytuacji. Podobnie dwuznaczną rolę przypisano symbolicznemu ołtarzowi, który widzimy w akcie pierwszym. Później pełni on funkcję stołu w gabinecie Rogera. Pokazuje to, jak płynna jest granica między tym, co „cesarskie”, a tym, co „boskie”, zwłaszcza gdy cele władzy świeckiej i kościelnej sprowadzają się w zasadzie do tego samego – poddania społeczności sformalizowanym zasadom. Ważną funkcję pełnią również stroje zaprojektowane przez Martynę Kander. Ich kolorystyka i forma podkreślają wielowiekową rolę Kościoła i niezmienność relacji władza – poddaństwo. Kiedy zjawia się Pasterz, następuje symboliczne zrzucenie dotychczasowych szat przez lud, który odziany jest teraz w proste, cieliste okrycia.
 W spektaklu widać również doświadczenie choreograficzne reżysera. Widowisko jest bowiem bardzo pewnie poprowadzone ruchowo, a sceny zbiorowe dowodzą dużej sprawności inscenizatora. Szczególnie widać to w drugim akcie, w którym mamy do czynienia z dionizyjskim upojeniem tłumu wyrażającym się w jego niezwykłym, somnambuliczno-ekspresyjnym tańcu.
 Poprzez ogołocenie sceny z wszelkich zbędnych elementów uwaga widza skupia się na postaciach. I to ich dramat, ich dylematy i poszukiwania są w bydgoskiej premierze najważniejsze. Tym większa odpowiedzialność ciąży na wykonawcach głównych partii. Z tego sprawdzianu właściwie wszyscy wychodzą zwycięsko. Łukasz Goliński, obsadzony w roli Rogera, wcielał się już w tę postać na scenach krajowych i zagranicznych. Doświadczenie to pozwoliło mu na sprawne ukazanie przemiany swego bohatera. Wyrazisty bas-baryton wykonawcy umiejętnie współgra z dramaturgią: Rogera poznajemy jako człowieka władczego i pewnego swej pozycji, który odrzuca później całe dotychczasowe życie, żeby zostać pielgrzymem i narodzić się na nowo w końcowym hymnie na cześć słońca.
 Partia Pasterza „Mój Bóg jest piękny jako ja”, odczytywana czasem jako w pewnym sensie bluźnierczy akt wyrzeczenia się Boga, niekiedy również z erotycznym podtekstem, w spektaklu Roberta Bondary nabiera wymiaru mniej religijnego, a bardziej uniwersalnego, odnoszącego się raczej do Natury jako siły stanowiącej prawa na ziemi. Pasterz, kreowany przez tenora Pavla Tolstoya, jest w tej inscenizacji człowiekiem silnym, obdarzonym charyzmą koryfeuszem nowej idei. Białe, powłóczyste szaty podkreślają jego inność, ale wydaje się, że w istocie niewiele go różni od króla, któremu rzuca wyzwanie. Niewykluczone, że w przyszłości zostanie następnym władcą, co po raz kolejny uzmysławia, jak niewiele trzeba, by idea przerodziła się w reżim.
 Jasno świecącymi punktami premierowej obsady byli również Julia Pruszak-Kowalewska (sopran) jako Roksana i Michał Ryguła (tenor) jako Edrisi. W „Pieśni Roksany”, partii należącej do najpiękniejszych w „Królu Rogerze”, artystka idealnie odczytała duszę muzyki Szymanowskiego. Jest bardzo przekonująca jako małżonka króla, która zrywa ze swym dotychczasowym statusem społecznym, by całkowicie odmienić swoje życie. Z kolei Ryguła wyraziście ukazał rolę „arabskiego mędrca” u boku Rogera.
 Dobrze poradzili sobie ze swoimi partiami również Janusz Żak (Archiereios) i Darina Gapicz (Diakonissa). Pozostaje mieć nadzieję, że artyści-zmiennicy, obsadzeni w głównych rolach, równie mocno zabłysną.
 Na wysokości trudnego zadania postawionego i przez utwór Szymanowskiego, i przez wymagającą inscenizację Bondary stanął cały zespół Opery Nova: chór, balet, a także orkiestra pod batutą Saszy Jankiewicza, absolwenta bydgoskiej Akademii Muzycznej. Ten młody dyrygent, który współpracuje dziś z wieloma scenami europejskimi, w swoim bydgoskim debiucie dowiódł głębokiego zrozumienia muzyki Szymanowskiego.

„Duchowe misterium w operze” - Jarosław Jakubowski, TYGODNIK SOLIDARNOŚĆ, Nr 3 (1926) 

Proponujemy również

{title}
01-01-2026

To będzie wielka uczta. Ogłaszamy program XXXII Bydgoskiego Festiwalu Operowego! Bilety od stycznia

Już jest - przyciągający uwagę plakat oraz program XXXII Bydgoskiego Festiwalu Operowego! Opera, operetka, balet, a także pieśni kaszubskie i świeckie oratorium („utajona opera”) zabrzmią w unikatowych, autorskich inscenizacjach czołowych zespołów z Holandii, Monako, Łotwy oraz Polski - z Warszawy i Szczecina. Sprzedaż biletów na festiwalowe spektakle od 5 STYCZNIA w kasie Opery Nova oraz online. Ceny biletów (w zależności od miejsca) wahają się od 190 zł do 120 zł - normalne i od 160 do 90 zł -...

{title}
30-12-2025

Zaplanuj majówkę w Operze! Bilety od 5 stycznia w sprzedaży

A u nas w styczniu… maj! Mowa oczywiście nie o pogodzie, lecz o biletach na majowe spektakle, które od 5 STYCZNIA są w sprzedaży - w kasie Opery Nova oraz online. Zapraszamy do naszej Opery na majówki pełne wrażeń, wielkich emocji i niezwykłych przygód!

{title}
28-12-2025

Dorabella i Królowa Nocy zadebiutowały jako kawy Opery Nova!

Co powiecie Państwo na kawę, w której można rozsmakować się jak w operze? Gdy w jednej paczce - jak na naszej scenie - współgra sztuka, rzemiosło i pasja, efektem jest kolekcja kawowa Opery Nova! Ziarna kawowca zostały wypalone specjalnie dla naszych melomanów i koneserów przez bydgoską palarnię kawy Bromberg Kaffe. Kawy Dorabella i Królowa Nocy  dostępne w naszym Butiku Operowym. 

{title}
19-12-2025

Podaruj spektakl w prezencie z naszą Kartą upominkową

Jeśli poszukujecie Państwo na prezent czegoś naprawdę wyjątkowego, Opera Nova proponuje: podaruj spektakl, by przeżyć wieczór niezapomnianych wrażeń!